10/06/2016

Moja kolekcja tatuaży

Cześć :)

Ktoś jakiś czas temu poprosił mnie o update moich tatuaży - uwierzcie lub nie ale jest ich już 12!
 Jak to mówią - gdy zaczniesz, nie zakończysz na jednym.
 Z każdego z nich jestem w 100% zadowolona, nie każdy koniecznie coś dla mnie oznacza, niektóre są tylko ozdobą ciała. 
Postaram się pokazać Wam je według daty zrobienia, od najstarszego do najnowszego.



Mój pierwszy tatuaż, trójkąt, wykonany na 18-tkę. Symbolizuje opiekę ( zminimalizowane oko opatrzności ), jest również symbolem ognia. Obydwa znaczenia są dla mnie ważne, niosą ze sobą przesłanie. 
Zrobiony na karku, ból 2/10




Następny tatuaż jaki wykonałam to obrys króliczka z Alicji w Krainie Czarów. Od kiedy pamiętam byłam ogromną fanką Alicji, dlatego też postanowiłam zrobić sobie tatuaż symbolizujący tą książkę.
Zrobiony na ramieniu tuż nad zgięciem ręki, ból 4/10



Napis "awaken", również bardzo symboliczny dla mnie. Ból prawie zerowy.



Szop, wykonany przez fantastyczną Karolinę Kubikowską na krakowskiej konwencji tatuażu. Jeden z moich ulubionych, to właśnie on zapoczątkował erę większych i odważniejszych tatuaży oraz spowodował poważną zajawkę sztuką tatuażu. Miejsce wykonania: kostka u nogi, ból 2/10



Żuk, wykonany na zewnętrznej stronie przedramienia nad dłonią, symbolizuje ważność każdej istoty na naszej planecie oraz moją miłość do natury. 
Zrobiony w dzień próbnej matury z polskiego ( rzecz jasna której nie napisałam, bo postanowiłam spędzić ten dzień w krakowskim Kulcie :) )
Ból 5/10



Maluteńka kotwiczka, którą prawie ominęłam, była pierwszym, własnoręcznie wykonanym tatuażem na sobie. Miejsce to kostka u nogi, ból zerowy.


W niedługim czasie do kotwiczki dołączył ten kwiat, również wykonany własnoręcznie. 
Nie ma żadnego znaczenia, jest to raczej forma ćwiczenia oraz ciekawości :)
Miejsce nad kostką u nogi, ból 2/10


Oto również tatuaże wykonane przeze mnie na sobie, forma ćwiczeń oraz inspiracji po stażu w Krakowie. Miejsce na kolanami, ból 3/10



Ćma wykonana przeze mnie na sobie, była owocem zakupu nowej maszynki i oczywiście ciekawości jej działania. Miejsce to łydka, ból 2/10
( Generalnie wszystkie tatuaże wykonane przeze mnie były mniej bolesne, co zapewne wynikało z podekscytowania ;) ) 



Grzybki z filiżanką ( znów motyw Alicji, jednak niektórzy widzą tu grzyby halucynogenne :> ), wykonane przez fantastyczną kudu z krakowskiego Kultu, jedyne w swoim rodzaju, wykonane na konwencie tatuażu w Krakowie. Miejsce to wewnętrzna strona przedramienia, ból 6-7/10 ( pod koniec, podczas kładzenia koloru, myślałam że nie wytrzymam, ale byłam dzielna ) 




Mój ukochany, największy jak do tej pory tatuaż, wykonany przez Asie z Lucky Tattoo, cudem zarezerwowałam termin. Wzór zobaczyłam dopiero 20 min przed samym wykonaniem, jestem zwolenniczką spontanicznych tatuaży oraz ufam Asi. Czas tatuażu był krótki, bo zajęło to tylko 3 godziny, ale za to ból był mega ciężki do zniesienia, szczególnie pod koniec, kiedy to moja skóra była już zmęczona. Ból oceniam na 7/10.

Po tym tatuażu zachorowałam, ale byłam na to mentalnie przygotowana, bo Asia ostrzegałam mnie, że często tak bywa przy tak dużych tatuażach.



Ostatni skarb, wykonany przez znajomego, który sie uczy w krakowskim Rock n Rollu, niesamowicie utalentowanego Dominika (znajdziecie go na fb i insta jako "Hated by mum") 
Ból był mega ciężki do zniesienia (co zapewne wynikało z osłabienia organizmu po chorobie), około 7-8/10. 
Miejsce tatuażu to łydka od zewnętrznej strony.

To by było na tyle z mojej "kolekcji". 
Oczywiście mam w planach o wiele, wiele więcej, ale jak na ten moment daje odpocząć mojej skórze i skupiam się na "kaleczeniu" innych ;) 

Który z nich przypadł wam najbardziej do gustu? A może wy macie jakieś przeżycia związane z tatuowaniem, którymi chcielibyście się podzielić?

Całuje Was ciepło !
xoxo
Emilia

1 komentarz:

  1. Zdecydowanie moim faworytem jest cma wykonana przez Ciebie z tym serduszkiem! Mam nadzieję, że kiedyś zrobisz mi coś podobnego :) jak tylko wybiorę się do Krakowa a Ty znajdziesz czas! :)

    OdpowiedzUsuń