Przychodzę do was z świetnym, prostym i dość szybkim przepisem na sycącą, zdrową i świeżą sałatkę idealną na nadchodzącą wiosnę i przytulne wieczory.
Od kiedy ćwiczę muszę pilnować aby jeść tak ważne dla aktywnych ludzi białka.
Biało jest bardzo ważnym elementem codziennej diety - buduje mięśnie i tkanki , pomaga wyrzeźbić i wyszczuplić sylwetkę, dodaje siły , jest budulcem włosów i paznokci.
Jestem wielką fanką diety opartej na roślinach -
nie w pełni roślinnej ale z przeważającą ilością tego co naturalne.
Zaleca się spożywanie minimum 0,8 g białka na każdy kilogram ciała.
Jakie białko wybrać ?
Najlepsze są roślinne - właśnie z nich przyrządziłam dziś moją sałatkę.
Warzywa strączkowe, tak bardzo nie doceniane przez nas.
Ciecierzyca bogata w błonnik, witaminy B i magnez wspiera szczególnie nas - kobiety.
Według mnie jest najpyszniejsza z wszystkich warzyw strączkowych i nadaje sie prawie do wszystkiego - od sałatek, hummus, kotleciki - aż po desery !
Sałatka która przygotowałam jest sycącą bombą witaminową
oraz jest idealną opcją na zdrową , pyszna kolacje.
Białko jedzone wieczorem, przez spoczynkiem pomaga
zregenerować się mięśniom
oraz dobrze przyswoić.
Na sałatkę użyłam :
- około 6-7 łyżek wcześniej namoczonej przez noc i ugotowanej ciecierzycy
( ale myślę że równie dobrze nada sie ta z puszki , jeśli nie macie cierpliwości :) )
- pół czerwonej cebulki
- pół opakowania kiełków z rzodkiewki
- łyżkę pestek z słonecznika
- garstkę roszponki
- 2 suszone w oleju pomidory
- koperek ( który redukuje wzdymające właściwości cieciorki )
- pieprz, sok z połowy limonki
Ciecierzyce ugotowałam.
Wiem, wiem - trwa to wieki , ale znalazłam lepszy sposób - po prostu gotuje większa ilość która starcza mi nawet na 2 dania.
Cebulkę pokroiłam na drobne kawałeczki, roszponkę poszarpałam
( zabawa rękami najlepsza, nie ma co brudzić noży :) ),
połączyłam z ciecierzycą.
Dodałam kiełki, słonecznik, przyprawy.
Na sam wierzch wkroiłam pomidory.
I gotowe ! Idealna kolacja bądź lunch gotowy !
Polecam wam przygotowywanie tego typu zdrowych dań dzień
wcześniej aby zawsze mieć w lodówce zdrową alternatywę
Może zima to nie jest najlepszy czas na lody, ale kreatywność i chętka na słodki, zimny przysmak były silniejsze.
Oto przepis na rewolucje lodową- po tych cudeńkach odechce wam sie zwykłej, śmietankowej wersji.
Potas, zdrowe, roślinne białko, słodki smak natury - to tylko niektóre zalety.
Spróbujcie sami !
Lody bananowe - bez nabiału, wegańskie
Składniki
3-4 banany, najlepiej dojrzałe
szklanka mleka roślinnego ( rekomenduje sojowe, ja używam tego, bo jest najpyszniejsze i zawiera kwasy Omega 3 + jest organiczne i ekologiczne )
łyżka masła orzechowego ( ja używam z migdałów, ale z nerkowców myślę, ze też może być świetne )
syrop klonowy ( opcjonalnie )
Przygotowanie :
W mikserze wrzucamy pokrojone na kawałki banany, zalewamy mlekiem, dodajemy masło orzechowe i mielimy. ja czasem do smaku dodaje 2 łyżki syropu klonowego, który niezmiernie kocham oraz kilka krople olejku waniliowego aby nadać lodom waniliowy posmak.
Lody mrozimy przez około 2 godziny, Podaje często z kruszoną gorzką czekoladą lub surowymi ziarnami kakaowca, ale myślę, że można podawać z dowolnymi dodatkami ( np. kokos, rodzynki oraz inne suszone owoce, na zdjęciu udekorowałam plasterkami banana i posypałam nasionami konopii ( tymi legalnymi :D ) )
Instrukcja obsługi :
Łap za łyżeczkę ( albo łychę ), załóż piżamę ( u mnie męskie bokserki) rozsiądź sie wygodnie na kanapie wraz z swoim mopsem ( albo innym zwierzakiem ), włącz tv i zajadaj sie bez wyrzutów sumienia oglądając swój ulubiony serial albo film.
Jeszcze 3 dni temu ulice były czyste a temperatura nie spadała poniżej 5 stopni. Teraz patrze przez okno i aż przechodzą mnie ciarki na myśl o wychodzeniu z ciepłego pokoju.
Ostatnio sporo się uczę. Nie matematyki, ani polskiego a ... zdrowia.
Uczysie zdrowia ?
A no tak.
Joga otwarła mnie na nowy sposób życia. Bardziej wdzięczny, spokojniejszy, zdrowszy.
Słucham się potrzeb ciała, bo to ono jest najmądrzejsze.
"Przytyłam " od wakacji około 8 kilogramów ale szczerze powiedziawszy - nie czułam sie nigdy lepiej. W sumie nie mogłabym tego nazwać przytyciem a raczej wzmocnieniem. Bo nie opychałam sie jakoś specjalnie. Po prostu znalazłam równowagę i odpowiedni styl jedzenia. No i wydoroślałam.
Mój metabolizm sie ustatkował. Już nie chudnę 2 kilogramów w przeciągu sekundy. Już nie tracę włosów jak kot. Już nie marznę.
Mocno wierze że nowoczesna medycyną nie powinny być leki naszpikowane sztucznymi substancjami a właśnie styl życia, dieta i zdrowie psychiczne. Odpowiednia dieta powinna sprawiać ze otyli chudną a ci z niedowagą osiągają zdrową masę ciała. I właśnie tak było ze mną !
Jem mnóstwo zieleniny ! Zielony to kolor zdrowia !
Nowe styl życia to zmiany - bez nich człowiek nie idzie do przodu, nie żyje.
Hasłem mojego stylu życia jest " Jedz lepiej, żyj lepiej, czuj sie lepiej "
Zainspirowana różnymi metodami od ajurwedy po kuchnię wegańską zmieniam swoje jedzenie na talerzu.
Nie wykluczyłam produktów zwierzęcych ale jem je w ograniczeniu - bo po prostu mi nie smakują !
Kiedy postanowiłam zmienić swoją dietę, zaczęłam szukać inspiracji.
Jak sprawić by śniadanie było szybkie, odżywcze, smaczne i przy okazji działało odżywczo. Tym sposobem znalazłam smoothie.
Nie jest to nic innego jak zmiksowane owoce z warzywami, często z dodatkami.
Przyznam się – uwielbiam zaczynać dzień od czegoś słodkiego.
Owoce są trawione przez nas najszybciej – około 30-60 minut.
Nie powodują porannego bloku w brzuchu a w formie przecieru jakim jest smoothie są szybko przyswajalne przez nasze komórki co sprawia że jesteśmy odżywiani w 100 %.
Na co działa smoothie ? Na efekty nie trzeba czekać długo – długie geste włosy, czysta, promienista cera, silne paznokcie, energia.
Nie ma lepszego sposobu by zacząć dzień!
Zasada robienia smoothe jest prosta - 40 % zieleniny ( szpinak, jarmuż, sałata, ogórek, seler naciowy itd ) oraz 60 % owoców ( genialne są banany i jabłka oraz gruszki, ja je kocham ! )
Do tego woda lub mleko roślinne . Ostatnio przekonałam się do mleka sojowego bo nie mogłam ścierpieć faktu że podczas robienia domowego mleka migdałowego marnuje tyle migdałów.
Zamiast mleka dosypuje 2 łyżki nasion chia, konopii lub siemienia lnianego.
Same owoce w okresie zimowym przy aktywnym trybie życia jakim jest szkoła nie wystarczają. Często jem wraz z smoothie prostą owsiankę lub płatki jaglane zalane ciepłą wodą.
Czasem jednak mam ochotę na smoothie jako jedyna formę śniadania. Wtedy dodaje awokado, orzechy i dodatki w postaci super food.
Od wieków jednak borykałam sie z brakiem witaminy B12. To bardzo częsty wynik niejedzenia mięsa, . Odkryłam jednak spirulinę.
Od dłuższego czasu nie mogłam sie pogodzić z połykaniem kompleksu podejrzanie wyglądających tabletek z tą właśnie witaminą. Spirulina nie dość ze zawiera tą witaminę, dostarcza dużo białka i działa wzmacniająco na cały organizm.
Pudełko nie jest drogie, około 15 zł, a wystarcza na długi czas, pomaga włosom rosnąć a ja czuje sie silniejsza niż kiedykolwiek. Polecam dla tych którzy jak ja nie przepadają za mięsem i nabiałem
Wiwat algi !
Na lunch do szkoły zawsze zabieram ze sobą najwięcej.
Ostatnio robiłam sobie świetny test dotyczący mojej doshy ( który można sobie zrobić tutaj ) i sporo sie z niego dowiedziałam.
Dosha to wewnętrzna energia, określająca nasze preferencje.
Stosuje sie ją w Ajurwedzie aby zrównoważyć nasze ciała i życie.
Jestem vatta-pitta co oznacza że potrzebuje jeść najwięcej właśnie w południe, dlatego też taszczę że sobą całą kolekcje lunch boxów. Niebawem postaram sie przygotować dla was inspiracje dotyczące drugich śniadań i lunchów do szkoły.
Świetnym źródłem białka oraz węglowodnów są kaszę. Zawsze do nich dodaje orzechów/awokado lub dressing i warzywa. Mają sporo błonnika i dodają pięknych kolorów sałatkom . A piękne jedzenie to piękni my ;)
Nie tylko sałatom człowiek żyje ! Mam słabość do gorzkiej czekolady oraz surowych słodyczy ( jak surowe krówki ) które potrafię jeść w nieskończoność.
Na święta dostałam zapas czekolady na cały rok ( ok, przy moim tempie zajadania się gorzka czekoladom może na 3 miesiące ) a wiec postanowiłam pokombinować .
W garnuszku do kąpieli czekoladowych roztopiłam całą tabliczkę, dosypałam pokruszonych orzechów, owoców goji i innych dodatków. Całość przelałam na papier do pieczenia i włożyłam do lodówki na 30 minut. Co otrzymałam ? Własną 85 % czekoladę która jest napakowana pysznościami !
Przymierzam sie do zrobienia brownie z marchewką, ale jak na razie mój brzuch chyba ma dość czekolady bo w święta sobie jej nie żałowałam :)
Na obiado- kolacje jem coś proteinowego. Ciecierzyca z sosem warzywnym ,zupa groszkowa, czasem indyka z warzywami, łososia lub jajka. Wieczorem ciało lubi odpocząć wiec właśnie wtedy najlepszym wyborem będzie białko.
Dla dodatkowej dawki białka dosypuje płatków drożdżowych. Mają mnóstwo minerałów, białka, witamin i smakują ...serem !
Lubie próbować nowych przepisów, nowych składników. Wraz z odżywieniem ciała odżywiam dusze.
Medytuje, każdego ranka dziękuje za nadchodzący dzień, przed śniadaniem ćwiczę powitanie słońca lub proste sekwencje.
Wieczorami natomiast wyciągam mój notes i zapisuje w nim wszystko : moje myśli, moje cele, moje marzenia, moje podziękowania z dzień.
Rysuje, rysuje, rysuje co działą niekiedy lepiej niż najlepszy obiad.
To sprawia ze wyrażam siebie, nie kumuluje w sobie emocji tylko " wypluwam " je na kartkę. To daje ulgę duszy i umysłowi który na chwilę znika a myśli uspokajają sie.
A wy, jakie macie sposoby by Żyć szczęśliwiej i zdrowiej ?
Dzis mam dla was przepis na coś nowego.
Surowe, całkowicie zdrowe, pyszne, odżywcze krówki.
Ok ok każdy ma dni kiedy ma ochotę na coś słodkiego. Ja mam tak cały czas , hahah !
ten przepis daje wszystko czego potrzebuje - moje podniebienie raduje sie od słodkiego, czekoladowego smaku, moje włosy , skóra i paznokcie są w 100 % odżywione a potrzeby zaspokojone.
Do stworzenia cudownych słodziutkich zakąsek potrzebujesz kilku rzeczy :
Przez noc namoczyłam migdały a potem obrałam z łupinek. Migdały to świetne źródło białka dla osób które nie przepadają lub źle trawią mięso. Ponadto są najdelikatniejsze z pośród wszystkich orzechów dla żołądka a po namoczeniu o wiele lepiej są przez nas przyswajane
Nasiona chia to czysta siła zamknięta w malutkich ziarenkach.
Posiadają 3 razy więcej żelaza niż szpinak, 3 do 5 razy więcej wapnia niż mleko, 8 razy więcej tłuszczów omega 3 niż łosoś i mnóstwo błonnika.
Kocham je jeść w formie puddingu ( wraz z mlekiem migdałowym ) ale tutaj świetnie sprawdzą sie jako dodatkowe źródło białka i antyoksydantów !
Przed zaczęciem namoczyłam daktyle na 15 minut w wrzątku .
Miksowałam migdały krótko, aby tylko rozdrobniły sie i utworzyły coś w rodzaju miękkiej mączki
Dodałam reszte skłądnikó : daktyle, kakao, chia i owoce goji. Zmiksowałam do momentu połączenia.
Dla posłodzenia miłego towarzystwa użyłam łyżeczkę niesamoiwtego gryczanego miodu który dostałam od wujka z Paryża. Jeśli jesteście weganami zamiast miodu można użyć syropu klonowego lub innej formy słodzika.
Po spróbowaniu poczułąm ze potrezbuje czegoś jeszcze. Dosypałam łyżeczke wiórków kokosa który uwielbiam !
Myślę ze równie dobrze można dodać oleju kokosowego , bo dodaje świetnego, kokosowego posmaku i zdrowych tłuszczy .
Całość wyłożyłąm do szklanej podłóżnej miseczki i pokroiłam na 14 kawałeczków.
Miseczkę włożyłam do zamrażalki na 3 godzinki. Krówki staną sie bardziej "zbite", pyszne a składniki dobrze połącza się.
Yumm !
Kocham zdrowe słodycze !
Od dwóch lat szukałam dla siebie sposobu na żywienie. I odkryłam że nie muszę pakować w siebie śmieciowych słodyczy z sklepu . Nie potrzeba wiele aby zaspokoić swoje podniebienie.
Oczywiście czasem po prostu trzeba sięgnąć po czekoladę ( ja kocham gorzką, 81 % z Lidla ) i zjeść pół tabliczki na jednym posiedzeniu. I to jest ok !
Wierze w to ze każdy z nas jest unikatowy, posiada własny zapis DNAi każdemu potrzeba innych składników odżywczych aby był zdrowy i silny. Jedni jedz mięso, inni, jak ja, kochają dietę opartą na składnikach roślinnych.
Dla jednych 2-daniowy obiad z deserem jest ok, dla innych 5-6 małych posiłków jest lepsza opcja.
Trzeba znaleźć swój sposób !
Kiedy odkryłam dietę opartą na roślinach stałam sie energiczna ,szczęśliwsza i wdzięczna. Dieta ta posiada wiele zdrowych tłuszczy, mnóstwo witamin i mikroelementów i kolorów które naprawdę uszczęśliwiają moje ciało !
Bądź wdzięczny, jedz więcej warzyw, kochaj innych ( i siebie ! )
Wielu z was, którzy obserwują mnie na Instagramie pytają o przepisy na niektóre potrawy.
Zdrowe jedzenie i odkrywanie moich upodobań smakowych stało sie nową weekendowa rutyną ;)
Otóż i on.
Do chleba powróciłam niedawno, bo ułatwia życie.
Kiedy trzeba iść do szkoły a sałatki w pudełkach są ciężki i nieporęczne.
Przy moim trybie życia ( czytaj od 6:00 do 19:00 na nogach) trzeba jakoś sobie pomóc.
Potrzebowałam przepisu który jest bez glutenu, jest łatwy do przygotowania i smakuje wyśmienicie.
I tak powstał Włoski Chleb Mamma Mia ;)
A oto przepis :
WŁOSKI CHLEB "MAMMA MIA"
SKŁADNIKI :
- 500 g mąki gryczanej
- 2 łyżki słonecznika
- kilka suszonych pomidorów na słońcu ( myślę że te ze słoika też sie sprawdzą)
- 8 g soli ( około łyżeczki, ja użyłam himalajskiej )
- 25 g drożdży ( około 1/4 opakowania 100 gramowego)
- 550 ml ciepłej wody
- łyżeczka masła
- przyprawy do włoskiego chleba, oregano i bazylia
( jeżeli w smaku będzie za słony, radze dosypać szczyptę cukru )
PRZYGOTOWANIE :
Poszatkuj pomidory na drobne kawałeczki. Zmieszaj składniki razem ( ja użyłam miksera) i pod przykryciem odczekaj około 15 minut. Następnie przelej do formy wyłożonej papierem do pieczenia, przykryj i odczekaj znów 20 minut. W tym czasie nagrzej piekarnik na 220 stopnie C. Po wyrośnięciu piecz w piekarniku przez około godzinkę.
Zapach unoszący sie w domu jest obłędny. Ślinka cieknie , a kiedy już chleb jest gotowy najgorsza część to czekanie aż ostygnie.
Dziś poparzyłam sobie nim język, ale zapach był tak obłędny że nie mogłam sie doczekać ! !
Z czym polecam jeść?
Ja kocham go z awokado rozsmarowanym jak masełko i plasterkami pomidora.
Sam chleb bardzo przypomina w smaku spody od pizzy, także z przecierem pomidorowym ( lub ketchupem ) , pieczarkami i serem w smaku zapewne nie odbiegnie od oryginalnego włoskiego dania.
Jest niesamowity, zdrowy, prosty i nie da sie go zepsuć, także idealnie sprawdzi sie w przypadku początkujących kucharzy !
Całuje was gorąco, mam nadzieje że wypróbujecie go i dacie znać jak poszło pieczenie ;)
xoxo
Emilia
PS. Co powiecie na weekendowe gotowanie ze mną ;) ?
- 4 suszone morele ( polecam te ekologiczne, ale zwykłe też
bedą ok )
Zalewamy migdały i suszone morele gorącą wodą ( 15-30 minut,
nie jest to konieczne, ale lubię namoczone orzechy, wydobywa sie wtedy ich smak
i właściwości ). Szatkujemy na takie kawałki jakie nam odpowiadają. Do miski
wsypujemy płatki, morelki i migdały , mieszamy. Dolewamy tyle wody, aby
składniki się połączyły. Nakładamy łyżką na blachę, pieczemy w 180 stopniach
przez około 30 minut. ( jak lubicie chrupkie , to na 40 minut ).
Mi wyszło 16 sztuk, jednak możecie zrobić większe, lub mniejsze.
Co jest w nich najlepsze ?
- Są wolne od glutenu, cukru, laktozy , czyli nie obciążają
ciała, dzięki czemu czujemy sie energicznie i lekko.
- Są super alternatywą dla ludzi, którzy podróżują, jako
drugie ( lub pierwsze ) śniadanie do samolotu albo lunch do szkoły .
- Mają sporo błonnika, dlatego nie należy ich jeść zbyt dużo
( zresztą, nawet jakby ktoś chciał, nie da rady)
- Można modyfikować składniki według potrzeby lub upodobań
smakowych !
Następnym razem robię z bananem i orzechami włoskimi, albo
nie, z masłem orzechowym ;)
Inne alternatywy to rodzynki + siemię lniane , daktyle + orzechy brazylijskie lub żurawina i pestki słonecznika. Możliwości jest milion, zależy od inwencji twórczej.
Wracam do was z czymś nowym - z przepisem na roladki cukiniowe z serkiem z nerkowców . Zainspirowana książka " Karolina na detoksie" postanowiłam wykorzystać nadzienie z sernika z nerkowców i wykombinować z tego... zdrowa, pyszną kolacje. Rozglądając sie po kuchni rzucił mi sie w oczy worek z cukiniami z nieudanego grillowania ( dzięki, weekendowa ulewo -.- ), ale myślę ze równie dobrze można użyć bakłażana tym bardziej , ze jest na nie teraz sezon.
Myśle , ze roladki idealnie sprawdzą sie jako przekąska, lekka kolacja czy też lunch do szkoły.
Potrzebujemy :
- dwóch dojrzałych cukini
- około 3/4 szklanki namoczonych przez noc nerkowców
- 2 suszonych na słońcu pomidorów
- przyprawy
Dzień wcześniej nastawiamy nerkowce w gorącej wodzie. Niech moczą sie całą noc. Niedawno odkryłam , jak bardzo istotne jest moczenie orzechów. Nie tylko są łatwiej trawione, ale również poprzez ten proces wchłaniamy całe 100 % dobra (bez moczenia to jedyne 40%).
Co zrobić z wodą po moczeniu? Nadaje sie idealnie jako woda do podlania kwiatów - nasiąknęła minerałami z orzechów dzięki czemu nasze kwiatki dostaną power-shake ;)
Kroimy cukinie na cienkie paseczki, tak aby dały sie potem zrolować ( no cóż, niektóre nie wyszły mi tak cienkie jak bym tego chciała co poskutkowało kanapką w efekcie końcowym, zamiast roladką )
Ja moje cukinie przygotowałam na parze , bo tracą wtedy najmniej witamin ale myśle że upieczone w piekarniku nie odstąpią smakiem .
W czasie gdy cukinia będzie się przygotowywać, my zajmiemy sie nadzieniem. Wrzucamy nasze nerkowce do miksera, podlewamy 2 łyzkami wody z moczenia ( albo zwykłej ) .
Miksujemy.
Szatkujemy suszone pomidory. Wiem z doświadczenia że ekologiczne pomidory suszone na słońcu mogą być drogie, myślę , z te z oliwy też będą dobre ( jak nie i lepsze !)
Dorzucamy kawałeczki do miksera. Troche musiałam odczekać, aż orzechy nabrały gęstej i zwartej konsystencji.
Jako przyprawy użyłam tych w stylu włoskim - bazylia, oregano, tymianek i odrobina chili dla dodania ostrości. Następnym razem spróbuje z curry i kurkumą - po indyjsku !
Dodajemy do mieszanki.
Baraszkując po kuchni w czasie ostatnich chwil mielenia, znalazłam resztki szpinaku - w sumie, czemu by nie ?
Mieszanka na reszcie gotowa ! Pachniała i wygladała całkiem dobrze.
Ostrożnie wykładamy na talerz nasze cukiniowe paseczki. Niektóre połamały mi sie w locie, no ale cóz - nie muszą być przecież idealne.
Nakładamy według uznania pastę. Zawijamy w ruloniki. W celu mocnego związania użyłam wykałaczek.
Na koniec jeszcze ozdobiłam ukochanymi, czarnymi oliwkami.
i voila !
Przekąsko/ kolacja gotowa !
Podsumowując:
Na talerzu mamy witaminki z warzyw, sporo dobrego białka oraz tłuszczu z nerkowców i słonawy smak oliwek w połączeniu z suszonymi pomidorami.
Smacznego ;)
xoxo
Emilia
PS. Wreszcie znalazłam trochę czasu i opisałam dla Was drogę przez jaką przeszłam. Moją przygodę znajdziecie w zakładce " Moja Historia ".