Od dawna już tęskniłam za pisaniem, bo, wraz z rysunkiem i
ilustracją, dopełniają mnie i pozwalają wyrażać emocje, przemyślenia, nurtujące
mnie zagadnienia.
Dnia 4 stycznia zaczęłam projekt nazwany „ Światy Równoległe”,
który jest swoistą podróżą do mojego wnętrza .
Całość prowadzona jest w
estetyczny, prosty i nieco przypadkowy sposób – każdego dnia siadam przy moim
biurku w moim atelier ,
wyciągam stare magazyny i czasopisma,
wycinam coraz to
ciekawsze słowa, cytaty lub całe artykuły
i wklejam, ozdabiając je nieco nie
tuzinkowymi fotografiami czy też ilustracjami,
tworząc całość wyrażającą moje surowe
emocje.
Chce w ten sposób dotrzeć do rdzenia,
do pierwiastka
twórczego wewnątrz mojej duszy,
ostatnio zaniedbanego i nieużywanego.
Społeczeństwo i nasze otoczenie często nie pozwalają nam być tym kim naprawdę
jesteśmy , a dotarcie do własnego serca staje się nie lada wyzwaniem.
To kim jesteśmy nie jest przypadkiem – każdy z nas posiada
wewnętrzną mądrość, własną unikatowość i piękno, które tylko czeka aby zostać
odkryte na nowo i wykorzystane.
Mam nadzieje że ten mały projekt wniesie coś do mojego jak i
Waszego życia.
Było ciężko. To był chyba jeden z najcięższych lat mojego życia.
Sporo mnie spotkało, bardzo dorosłam, dojrzałam.
Nadal jednak pozostaje dobrej myśli i wierze, że nawet po deszczu wychodzi słońce.
W tym roku dowiedziałam się, że świat zawsze dąży do równowagi, dlatego ważne jest aby zachować harmonie wewnętrzną a wtedy cały świat zewnętrzny także się ułoży.
Zrobiłam 4 tatuaże i zakochałam się w tej sztuce zdobienia ciała.
Pożegnałam anoreksje jako sposób na rozwiązywanie ( a raczej tłumienie ) problemów.
Ścięłam włosy maksymalnie krótko jako symbol nowego początku.
Rok 2016 zapowiada sie na prawdę dobrze.
Jestem bardzo pozytywnych myśli, otwieram sie na nowości, wiedzę i doświadczenie.
No i w tym roku też kończę szkołę i wylatuję z rodzinnego gniazda.
Gdzie?
Czas pokaże.
Jak na razie skupiam sie na realizowaniu malutkich ale istotnych dla mnie celów
( takich jak np. otworzenie własnego sklepu na Etsy czy też ukończenie szkoły i napisanie matury )
Wracam do pisania, bo działa to na mnie bardzo terapeutycznie, a wraz z rysunkiem zawsze stanowią dla mnie koło ratunkowe, nawet w te najciemniejsze dni.
Pomiędzy drzewami i naturą poszukuje motywacji i inspiracji, szukam siły której mi teraz potrzeba aby dopiąć wszystko na ostatni guzik.
Uczę sie oddychać na nowo, uczę się siebie gdzieś zagubionej w tłumie.
Uczę sie doceniać każdy dzień , uczę się słuchać,widzieć i czuć.
Nie ma nic istotniejszego niż poznać siebie w każdym najmniejszym stopniu,
bo kiedy poznamy samych siebie, jesteśmy w stanie ŻYĆ a nie tylko egzystować.
Zostawiam was z moją najnowszą inspiracją czyli panią Laurą Makabresku,
której zdjęcia powodują u mnie ciarki na całym ciele i nieraz wzruszają do łez.
Na pewno w życiu każdego człowieka przychodzi moment wyboru - przymusowa edukacja powoli dobiega końca ( jeszcze tylko 82 dni szkoły i nie wiem czy mam się cieszyć czy martwić) ,
opieka rodziców trwać wiecznie nie będzie
a społeczeństwo jak i najbliżsi jednak nalegają na wybór szkoły wyższej.
Miałam już na siebie miliony planów do których dążyłam, ale jak na ten moment jestem bezradna - siedzę po środku bagienka zaległości, nieusprawiedliwionych godzin które zamiast w szkole spędziłam na kreatywnym tworzeniu w towarzystwie ciepłej kawusi w ulubionych kafejkach.
Życie jest jak poemat - raz piękne jak wschód słońca który budzi cię niespodziewanie w sobotni poranek a raz daje ci za przeproszeniem po mordzie .
Jak ostatnio pani pedagog stwierdziła - życie to nieustająca parabola - raz jest lepiej,
raz jedyne na co ma się ochotę to zakopać sie pod pierzynkę z stosem komiksów i nigdy nie wychodzić ( ok, z komiksami to moja propozycja przeżycia apokalipsy, nie sądzę, aby pani pedagog fascynowała się obrazkowymi historyjkami ).
I chyba jestem po ujemnej stronie osi.
Pierwszy plan to było wyjechać.
Jak najdalej.
Była w planach Australia, ale po ostatnich wakacyjnych 40-to stopniowych upałach moja fascynacja Australią stopniała.
Potem Anglia - piękny kraj, piękny język, piękni rudzi mężczyźni ( mam ogromna słabość do rudych , nic na to nie poradzę), jednakże koszty związane z studiami oraz mieszkaniem przerosły moje możliwości i środki.
Pozostało zostać w naszej, mniej lub bardziej przekonującej Polsce.
Po ostatniej klasowej wycieczce do stolicy , po głowie nieustannie chodzi mi ASP ,
znając moje poświecenie jestem w stanie przygotować 20 prac do maja,
ale wizja 5 lat ślęczenia na uczelni trochę kłóci sie z moim dzikim wnętrzem,
które nie cierpi zasad oraz przymusu.
A więc cóż mam ze sobą począć?
Jak na razie wiem, że choćby nie wiem co, zawsze będę tworzyć, bo rysowanie w moim życiu jest jak tlen dla płuc - bez tego ani rusz !
Nie przestaję marzyć, ale dorastając, moje marzenia stają sie bardziej realne, bardziej przyziemne.
Czy to dobrze ?
Okaże sie w przyszłości.
Jak na razie obrałam sobie za cel przeżycie tych 82 dni, staranie się nie dopuszczać myśli samobójczych do siebie oraz spróbować nie opuszczać tylu dni w szkole.
A no i maturę przydałoby sie zdać.
Życzę wam miłego tygodnia, sobie również, bo czeka mnie sporo wyzwań.
Ale damy rade !
xoxo
Emilia
Ps. Obiecuje Wam, że jak skończy się ta cała dżungla z klasą maturalną, wrócę tu na stałe, dajcie mi tylko czas i prześlijcie troszkę pozytywnej energii, bo moja jak na razie chyba została Węgrzech, gdzie spędziłam wakacje .
Psps. Zdjęcia wykonała moja bardzo dobra znajoma z klasy, także troszkę perfidnie podkradłam jej fotki ( oprócz pięknego cytatu, który sama zdołałam złapać, jest na prawdę bardzo inspirujący i prawdziwy ! )
ale niestety jak niektórzy dobrze wiedzą , z Iphonem długo nie da sie zwiedzać, bo momentalnie się wyładowuje.
Zostawiam was z fajną przemową zatytułowaną " Sztuka bycia sobą", troszkę czasu zajmuje, potrzeba znać angielski, ale myślę warto ;)
Ludzie na okrągło mówią mi , że w życiu nic nie ma za darmo, że życie jest trudne i bolesne
Ale czemu niby miałabym się słuchać tych, którzy są nieszczęśliwi, po co mi ich rady ?
Życie to ciągłe tworzenie
i nie chodzi mi tutaj o tworzenie artystyczne
Myślenie i działanie są najważniejszymi twórcami.
Odnoszenie wrażenie że samotność ma dwa oblicza
Z jednej strony ma bardzo negatywny wpływ na człowieka, bo jak wiadomo - ludzie to istoty społeczne.
Z drugiej jednak strony samotność daje możliwość poznania samego siebie
Zrozumienie swoich lęków i pragnień, ich źródeł.
Samotność daje możliwość swobodnego tworzenia, niekontrolowanej ekspresji samego siebie
W dzisiejszych czasach człowiek cały czas musi siebie kontrolować - kontrolować sposób bycia, wypowiadania się, sposób w jaki wygląda. To pochłania ogromne pokłady energii oraz radości, które moglibyśmy spożytkować w zupełnie inny, bardziej produktywny sposób.
Czasem mam takie silne pragnienie
zaszyć sie gdzieś daleko od społeczności, pośpiechu, wymagań z góry na mnie wymuszanych.
Żyć jakby nie istniał czas, chwytać chwilę, żyć nią w pełni.
Absorbować światło słoneczne, słuchać świata i samej siebie.
Samotność daje też możliwość dostrzeżenia, że indywidualność nie jest niczym złym
Indywidualność, tak masowo zgładzana , jest tak na prawdę najpiękniejszą cecha ludzką.
Chęć bycia innym, chęć brania odpowiedzialności za swoje życie i za swoje myśli
Chęć wybierania swojego losu i wydarzeń - myślę że to jest istotne.
To jak żyje każdy z nas powinno być czymś indywidualnym i wytworzonym wyłącznie przez nas samych.
Dawno nie pisałam, ale każdy czasem potrzebuje stworzyć przestrzeń dla myśli, przestrzeń w której to serce ma głos, a umysł pilnie i dokładnie słucha.