Za oknami już na serio zimno, wróciłam dziś z spaceru z mamą z zamarzniętymi od ciągłej paplaniny wargami. Pomimo miliona warstw nadal marznę, mam nadzieje że tegoroczną zimę jakoś przeżyje.
Podjęłam wyzwanie sama ze sobą i postanowiłam przerzucić się z rysunkiem na większy format. Nie wiem dokładnie jaki to jest ale jest zabawa ( zależy jak kto definiuje to słowo).
Zazwyczaj przeglądam losowo wybraną gazetę z nagromadzonej przez lata kolekcji ( nie, ja nie chomikuje, ja KOLEKCJONUJE różne rzeczy), szybko przerzucam kartki i losowo wydzieram jakieś zdjęcie z sesji która w jakikolwiek sposób dotknęła moją duszę, wewnętrzną wrażliwość. Kocham szkicować wzory, faktury, oddawać strukturę ubrań, lubię przed rysowaniem wyobrażać sobie ich dotyk w rękach.
Na tablicy korkowej nad biurkiem przyczepiłam jedna myśl którą staram się kierować podczas rysowania :
Dotykaj oczami, odczuwaj nimi przedmioty,
żebyś spojrzawszy na nie mogła powiedzieć,
czy są chropowate czy śliskie,
czy mokre, czy miękkie.
Musisz płakać ręką i śmiać się nią
i śpiewać
Musisz patrzeć sercem.
W uszach Florence do której idealnie pasuje obrazek,
detale wtedy same się rysują.
Zdjęcia robiłą koleżanka na malarstwie ;)
Jak skończę to na pewno pokaże wam efekty
Co do outfitu ( dla kogoś, kto coś zobaczył) to wszystko jest z ukochanego H&M
( lordsy udało mi się kupić za 20 zł !)
Lwice w dżungli muszą być dzielne i odważne – bez tych cech prawdopodobnie zdechły by z głodu wraz z całym stadem. Gdyby wciąż w kółko powtarzały sobie „ Nie jestem dość szybka, by dogonić tą antylopę " albo „ Jej rogi są takie ostre” nie miałyby czym się posilić.
Jednak Lwice są silne, przebiegłe i gonią antylopę dopóki starcza im na to sił. Czasem zdarzy ,się że ich upatrzony cel ucieknie ale nie załamują się i nie pozwalają zatracić się w depresyjnych myślach. Wynoszą lekcje, nauczkę, uczą się jak następnym razem postąpić . I nigdy się nie poddają.
Czasem dochodzę do wniosku że zwierzęta są mądrzejsze od ludzi. Mają mnóstwo wiary w siebie, udoskonalają swoje możliwości, tak aby bardziej produktywnie żyć. A my, ludzie? Z jednej porażki robimy wielkie halo, rozdmuchujemy każde niepowodzenie. A przede wszystkim boimy się tego, co na pozór wygląda strasznie.
Przypomina mi się pewna noc. Ja , ważąca nieco ponad 40 kilo, trzęsąca się z głodu, strachu, z kępką włosów i opuchniętą od płaczu twarzą siedziałam na oknie spoglądając w Księżyc i błagałam o pomoc. Następnego dnia miałam jechać do lekarza na pobieranie krwi i musiałam wytrzymać bez śniadania, które wtedy było jedyną dawką energii. Była godzina 20, mój żołądek powoli zasysał sam siebie a ja musiałam czekać następne 12 godzin aby go posilić.
Księżyc spoglądał na mnie z litością, a ja na niego z nadzieją. Zabłąkana , zapłakana, bez nadziei.
I wtedy postanowiłam wypić kubek zupy groszkowej.
Pewnie popukacie się w głowie i zapytacie czemu to było dla mnie takie straszne? Mózg osoby chorej działa na trochę innych zasadach niż rozum świadomego i zdrowo myślącego człowieka. Wprowadziłam sobie totalny zakaz spożywania jedzenia po godzinie 18:00. Mały kawałeczek, choćby marchewki po tej godzinie równoważył się z wyrzutami sumienia i całonocnym płaczem. A ja pomimo głupim głosom, zeszłam do kuchni, wzięłam mój czerwony kubek w białe kropeczki i napełniłam go do pełna. Chlust i po wszystkim. I co ? Zielona zupa mnie nie zjadła. Nie przytyłam 20 kg w ciągu ułamka sekundy.
Postąpiłam wtedy jak lew. I to prawdopodobnie uratowało mnie od śmierci, którą bym sobie w najbliższym czasie zafundowała.
Okazało się ze nic się nie stało. NIC. Wypiłam i już. Dodatkowo po raz pierwszy od tygodni przespałam całą noc i nie obudziłam się o 5 z drżącymi od osłabienia rękami które nie potrafiły utrzymać nawet łyżki w ręce i z kołaczącym jak dzwony katedry sercem. Okazało się że nie taki diabeł straszny. Każdego dnia jadłam więcej na wieczór. I w ten sposób żyje tu z wami.
Kto by pomyślał że zielonkawa zupa groszkowa potrafi uratować życie.
A może to jednak zasługa Księżyca?
Jestem lwicą. Z dnia na dzień odważniejszą i silniejszą.
Jedna z kartek z mojej własnej książki.
Macie tak czasami ze wasza głowa aż pęka od pomysłów i sami nie wiecie za co się zabrać?
Ja wtedy czuje się dokładnie tak jak to oddałam w tym kolażu
Uwielbiam oddawać co czuje w danej chwili poprzez obraz i rysunek.
Chcielibyście żebym publikowała te kartki co jakiś czas?
Jesień mnie ostatnio totalnie przybiła, a organizm lekko sie osłabił, dlatego zaraz lecę po jakieś witaminy do apteki. Nie jem czerwonego mięsa i muszę przykładać szczególną uwagę do poziomu kompleksu witamin z grupy B, bo niedobory doprowadzają m.in do osłabienia, brzydszej cery a nawet depresji !
Muszę się pochwalić że wkońcu wzięłam się i zrobiłam totalne przemeblowanie pokoju . Wiecie jak mówią - oczyszczony dusza, oczyszczona przestrzeń. Chciałam pozbyć się gratów, które nie są mi już potrzebne.
Przekonałam się też, że sprzątanie nie musi być wcale nudne - oczyszczanie mojej toaletki było dla mnie wielką przyjemnością. Kocham ten mój kobiecy kącik .
Odkryłam mnóstwo świetnych rzeczy o których istnieniu zapomniałam. Czeka mnie jeszcze sprzątanie mojej nagromadzonej przez lata biżuterii.
Biżuteria to moja miłość, jestem wielką kolekcjonerką. Pewnie w połowie nie chodzę dlatego ogarnięcie tej plątaniny pomoze mi przypomnieć sobie o zakurzonych starych ulubieńcach.
Biżuteria i książki to rzeczy na które nigdy mi nie żal pieniędzy. Martwię się tylko, bo na obydwie te rzeczy powoli brakuje mi miejsca.
Zachęcam was do tej jesiennej akcji - posprzątaj dusze, posprzątaj szafę/pokój/łazienkę/przestrzeń.
Naprawdę dobrze robi.
Głęboko wierze, że każdy człowiek stworzony jest aby czuć się szczęśliwie i żyć życiem swoich snów.
Każdy ma prawo do swoich wyborów, starań, dążenia do spełniania marzeń i celów.
Czasami dopada nas chandra, depresja, strach, niewyjaśniona złość, brak chęci do działania. Skąd to wszystko się bierze?
Żyłam tak wiele lat - wegetując.
Teraz gdy zasypiam wieczorem nie mogę się doczekać dnia następnego - wstaje pełna pozytywnej energi życia.
Każdy odgrywa jakąś ważną role w tym wielkim procesie jakim jest życie. Każdy ma swoją drogę, Własną Legende, jak mawia Paulo Coelho w " Alchemiku".
Przez całe życie słuchałam sie opini innych przez co żyłam jak pączkująca róża pod szklanym kloszem. Najbardziej raniące jest gdy nasi najbliżsi właśnie tworzą ten klosz a my żyjemy w nieświadomości, ze TAK WCALE NIE MUSI BYĆ.
Jako dzieci jesteśmy wolni, robimy wszytsko co nam sie podoba, słuchamy się wewnętrznego głosu. Z wiekiem jakby głuchniemy - słuchamy wszystkiego na około zapominając o najlepszym kompasie którym jest nasze serce. Reklamy, gazety, ludzie - to wszystko tworzy iluzje szczęścia." Musisz", "Tak trzeba", "Powinieneś", "Teraz" , "Natychmiast", "Szybko", "Nie czekaj "- Czy właśnie o to w tym chodzi? Oczywiście że nie. W życiu nie chodzi o gonienie za iluzją szczęścia. Bo nasze szczęście znajduje się w nas.
Ja czuje że żyje gdy działam - pomagam innym, udoskonalam siebie, pracuje nad słabościami, wspomagam moje zalety i talenty.
Oto kroki jakie ja podjęłam do samorozwoju i większej satysfakcji z każdego dnia:
1.) PRZESTAŁAM MARNOWAĆ CZAS
Ile czasu dziennie poświęcasz czas na oglądanie telewizji lub stron internetowych i tylko wzdychasz " Ach, ale oni mają szczęście, ja na to nie zasługuje aby tak wyglądać/ tak żyć/ to mieć" ?
Chce ci coś uświadomić. Teraz, w tym momencie jesteś godny/godna na to by robić co kochasz i mieć co tylko chcesz. Jesteś wystarczająco dobry i zasługujesz na wszytsko o czym marzysz.
2.) DZIAŁAJ
Wiesz jak osoby które podziwiasz osiągnęły to o czym ty codziennie marzysz? Ciężką pracą, wysiłkiem, rozwojem i cierpliwością. Tak, tak wiem. Cierpliwość. Każdemu jej brakuje. Ale mam świetną wiadomość - wszystko można wypracować. Właśnie na tym to polega - życie chce od nas wysiłku ! Charakter jet jak ciało - bez pracy nie ma kołaczy.
3.) POZYTYWNE MYŚLENIE I WIARA
Pozytywne myślenie jest jak wielki silnik napędzający mnie do motywacji i radości. Jest lepsze niż 10 kubków kawy ! Wstaje rano, przecieram zaspane oczy i myślę - dziś rodzi się cudowny, nowy dzień. Wiem, że z każdym dniem jestem doskonalszym człowiekiem .
A co kiedy dopada mnie markotny humor i niechęć? Wierze - mocno wierze że po burzy wychodzi tęcza. Dziś poleżę w łóżku i poużalam sie nad sobą - najwyraźniej tego dziś potrzebuje by następnego dnia wstać z podwójną energią . Wybaczam sobie że jednego dnia nie wszytsko poszło po mojej myśli - zawsze można zacząć od początku, tym razem zrobić wszytko lepiej.
4.) NAUKA NA BŁĘDACH
Życie jest jak szkoła - każdego dnia uczymy się czegoś nowego . Dajmy sobie prawo do popełnienia błędów i do porażek - każda chwila słabości buduje nas cegiełka po cegiełce . Aby dom był mocny, potrzeba dobrego planu, mocnych fundamentów , stabilnej konstrukcji i grubych ścian.
Żyje świadomie ;)
Jeszcze filmik z niesamowitym Nickiem Vujcicem, który odmienił moje spojrzenie na świat o 360 stopni.:
Witam was :)
Chciałam przedstawić Wam kilka fotek inspirowanych na Halloween - sama nie przepadam za tym świętem, ale zdjęcia wyszły naprawdę mroczne. Gwiazdą zestawu zostały moje nowe nabytki zakupowe - niesamowicie piękne ( i wysokie) koturny z H&M, fantastycznie rozkloszowana spódniczka, także z tego sklepu, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia i wielki owad na szyi w formie masywnego naszyjnika, który zajął dumne miejsce w mojej kolekcji.
Zastanawialiście się kiedyś jaką moc mają marzenia?
Ja jestem wielką marzycielką ( co można wywnioskować z nazwy
bloga), wierze w to ,że każde marzenie ma prawo się spełnić. I to małe i to
większe.
Tak też się stało w ten piątek.
5 godzin - tyle zajął mi dojazd do Łodzi na
październikowy Fashion Week Poland.
Plakat Fashion Weeku wiszący nad moim łóżkiem,
odwieczne marzenia o zobaczeniu projektantów, blogerek, całego świata mody,
wybiegu i chodzących po nim modelek się ziściły ! Niesamowite !
Ubrana w długą, żółtą spódnice ręcznie przerobioną, haftowane balerinki z H&M podobnie zresztą jak płaszcz i oliwkowa bluzką, bardzo podekscytowana nie wiedziałam na czym zawiesić oko. W okół mnie było pełno kolorów, wzorów, faktur, tkanin, ludzi. Dopiero po godzinie ocknęłam sie gdzie jestem.
Zauroczyłam się tym naszyjnikiem, zresztą, jak wszystkim.
Reszta gości nie była aż tak podekscytowana jak ja, dla nich to chyba normalka i codzienność.
Na wystawie zdjęć młodych fotografów oczarowałam się zdjeciami Marcina Nagraby - ten chłopak mający zaledwie 21 lat zrobi światowa kariere - oglądając jego prace miałam łzy w oczach - tak głęboko dotknął mojej duszy !
Bardzo błyszcząca najnowsza kolekcja Odio i Jakuba Pieczarkowskiego:
Oczywiście nie wyszłam z pustymi rękami - kupiłam kocie okulary firmy Brylove w których sie odrazu zakochałam:
Podsumowując : wyszłam naładowana inspiracją, jeszcze większą dawką marzeń i planów.
Jedyne czego tam brakowało to UŚMIECHU : ludzie z branży modowej o wiele za mało się śmieją. Ja chyba trochę to odmieniłam, bo banan nie schodził mi z twarzy przez całą imprezę.
Niesamowity weekend
xoxo
Emilia
10/14/2013
Hej kochani !
Chciałam wrzucić dzisiejszy , poniedziałkowy outfit . Dziewczęcy, widoczny, , wygodny, z wieloma dodatkami - czyli tak jak lubię najbardziej ! W głównym centrum uwagi są turkusowe spodnie kupione w H&Mie podczas pobytu w Anglii. Już wcześniej polowałam na nie w Polsce, ale jakoś ciągle się powstrzymywałam od zakupu. I słusznie - w Anglii udało mi się je kupić na przecenie . Nie przepadam za kolorowymi spodniami, ale w tym kolorze nie da się nie zakochać. Biżuteria to głównie złoto z elementami drewna które kocham. Zawsze staram się nosić trochę biżuterii, bez niej nie czuje się sobą.